Podpaski wielorazowe i pierwsza miesiączka od dwóch lat. Wielki test!

Witajcie Kochani a raczej Kochane! Jako, że ten post jest skierowany głównie do was. Ostrzegam, to będzie bardzo szczere i bezpośrednie zeznanie.

Wielki test podpasek i wkładek wielorazowych dobiegł końca, lecz dla mnie jest to początek nowej przygody. Dlaczego „wielki test”? Była to moja pierwsza miesiączka odkąd zaszłam w ciążę i bardzo nie chciałam tego momentu, chciałam, żeby dni bez niej trwały jak najdłużej. Niestety przyszedł w końcu czas i był on dla mnie takim małym, wielkim wydarzeniem.

Wróćmy jednak do początku.

Kiedy zgłosiłam się do „strefy blogerów” drogerii BetterLand, myślałam, że będę testować jedynie wkładki wielorazowe, gdyż w tamtym momencie mój cykl jeszcze nie powrócił. Wypełniałam ankietę w wielkim pośpiechu ze zbytnią ekscytacją, co czynię zawsze gdy wpadnę na coś nowego. Nie myślę wtedy, działam! Czasami wychodzi mi to na dobre, czasami wyjdzie bokiem.

Przyszedł dzień kiedy dostałam maleńką paczkę, po której otworzeniu na chwilę zamarłam, w środku była też podpaska. Zaczęłam od razu kombinować- jak Ja się wytłumaczę!?- Przecież nie mogę jeszcze testować podpasek. Cóż, najwyżej zapłacę za towar-pomyślałam.

Parę godzin później dostałam pierwszej miesiączki, pierwszej od dokładnie dwóch lat. Historia ta brzmi co najmniej niewiarygodnie i sama ledwo jestem w stanie uwierzyć w ten zbieg okoliczności. Zostaje mi założenie, że zbieg okoliczności to nie był, tak po prostu miało się stać!

Soft Moon.

Tak nazywa się marka, której podpaska i wkładka przeszła moje testy, muszę przyznać, że jest rzeczywiście „soft”.

Na pierwszy ogień poszła wkładka, ponieważ używam kubeczka menstruacyjnego od kilkunastu lat. Chciałam zobaczyć, czy wkładka wytrzyma drobne plamienia, które są jak najbardziej normalną rzeczą po wymianie kubeczka. Krew która zostanie na ściankach, wyjdzie później w trakcie dnia razem ze śluzem, nie jest jej dużo a wkładka ma zabezpieczyć bieliznę.

Pierwsze co odczułam po założeniu wkładki to niesamowita miękkość! Bardzo przyjemna, mięciutka bawełna do tego w ładnych kolorach. Lubimy kolor 🙂

Drugi pozytyw jest taki, że w przeciwieństwie do wkładek jednorazowych, wkładki Soft Moon w ogóle nie czuć, nie zapaca skóry i nie powoduje podrażnień. Szczerze, wolałam zmienić bieliznę parę razy w trakcie dnia, niż użyć zwykłych wkładek, od których po godzinie noszenia miałam już odparzenia i wszystko mnie swędziało. Dla kogoś kto tak jak ja jest uczulony na jednorazowe podpaski i wkładki, wielorazówki to wybawienie.

Jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to rozstaw między napami. Zarówno wkładki jak i podpaski są zapinane na napy, o ile w podpasce mamy dwu stopniową regulację nap, to wkładka ma stałą pozycję zapięcia. Lubię majtki szersze w kroku, typu bokserki, wkładkę testowałam na zwykłych figach, które jak dla mnie są bardzo wąskie a i tak koronka na ich brzegach podwinęła się. Nie wpływa to natomiast na komfort noszenia w żaden sposób, pewnie dla większości osób nie będzie stanowiło to problemu, myślę też, że dzięki takiemu zabiegowi wkładka się nie przesuwa.

Przyszedł też czas na podpaskę. W przeciwieństwie do wkładki, podpaska wykonana jest z zewnątrz z materiału pul, te z was, które mają dzieci i spotkały się z pieluchami wielorazowymi doskonale go znają. Oddycha ale nie przepuszcza wilgoci, od środka znajdziecie wkładkę z mikrofibry, materiał ten jest miękki i delikatny. Ma odpowiednie właściwości chłonne oraz odprowadzające wilgoć. Podpaska dobrze sprawdziła się w ciągu dnia, nie było z nią większych problemów, nie przesuwała się, materiał nie lepi się do skóry. Ładna, dziewczęca grafika.

Dobrze jest zaopatrzyć się w woreczek z materiału pul do przechowywania zużytych podpasek, gdy jesteśmy poza domem. Podpaski i wkładki możemy wyprać nawet w 60 stopniach na większości programów, ja swoje prałam w 40 stopniach.

Na zdjęciach nasze pochłaniacze są już po praniu ale, że odwirowałam je na maksymalnych obrotach- co zaznaczam, nie jest zalecane- to na podpasce powyłaziły drobne kłaczki mikrofibry, zupełnie nie wpływające na komfort noszenia, można je w sumie dociąć jeśli zaczną kłuć w oczy. Krew menstruacyjna z wkładki sprała się do zera, na podpasce widać jednak plamy, tak to już jest z białą mikrofibrą, nie unikniemy tego.

Doświadczenie jednak mówi mi, że jeśli wystawi się je na ostre słońce jest szansa, że znikną całkiem, a na pewno staną się bardzo blade. piorę takie rzeczy razem ze swoim kolorowym praniem, możesz dodać odkażacza np. z firmy Nappy Fresh jeśli w jakiś sposób Cię to obrzydza.

Więcej o praniu we własnych proszkach znajdziesz tutaj.

 

„Uwierz w siebie! Kochaj życie i ludzi! Decyduj o sobie!

Bycie kobietą to dar…”

 

Pięknym zaskoczeniem dla mnie była metka, tak metka… Nie znoszę ich, wycinam namiętnie każdą, z każdego produktu. Jest spora, niemniej jednak kiedy znajduje się na niej taki tekst, jak w cytacie powyżej… Metka zostaje, bo lubię takie miłe detale

i jakoś nie mogę tak po prostu odciąć tych słów.

-Ojjj

Sentymentalnie się zrobiło.

Podsumowanie.

Wkładka i podpaska sprawdziły się u mnie bardzo dobrze. Szczególnie wkładki, które z pewnością kupię, nie mogę zrozumieć dlaczego nie zaczęłam stosować ich wcześniej!?

Jeśli chodzi o podpaski, na pewno szukałabym dla siebie takich z wkładem konopnym lub bambusowym. Wykonywały dobrze swoje zadanie ale chciałabym czegoś więcej, chyba dlatego, że trochę rodzajów wkładów przewinęło się przez moje ręce przy okazji wielopieluchowania latorośli. Nawet nie wiem czy podpaski z takimi wkładami istnieją, będę szukać i dam wam znać.

„Misją marki jest wspieranie poczucia własnej wartości kobiet. Dlatego każdy produkt przypomina o tym, co w kobietach najwspanialsze -mądrość, wrażliwość, piękno.”

 

Polecam markę Soft Moon tym bardziej jeśli zaczynasz przygodę z wielorazówkami, cena jest przystępna, wykonanie bardzo dobre z certyfikowanych materiałów. Firma jest polska i niesie ze sobą ważne przesłanie, skorzystajmy z tego.

Kiedy używamy produktów wielorazowych, przyczyniamy się do odbudowania świetności naszej przyrody ale też znacznie poprawiamy własny komfort życia. Bardzo łatwo jest przestawić się na takie rozwiązania, żeby to zrobić musimy przestawić myślenie. Tylko lub aż tyle nas to kosztuje, jeśli chodzi o sprawy pieniężne to na tym polu również korzystamy. Większość wielorazowych produktów to jednokrotny, większy wydatek na długi czas. Kiedy obliczymy nasz budżet z łatwością zauważymy oszczędności.

Idea wielorazowości w dobie jednorazowych produktów „kup i wyrzuć” jest wspaniała i warto ją wspierać.

 

MAMA Z LASU

 

0 Udostępnień

Dodaj komentarz