SZEPTanki: Rozdział I- Prawo atrakcji, tak dzieje się magia.

    Cześć nazywam się Olga, jestem introwertykiem i dobrze czuję się sama ze sobą. Niewiele osób potrzebuję mieć wokoło, jednak czasem odczuwam pustkę…

Jako dziecko często się przeprowadzaliśmy, uczęszczałam do dwóch przedszkoli a później to już leciało, każda szkoła to była zmiana miejsca, nowi ludzie, nowa rzeczywistość. Nawiązanie nowych znajomości przychodzi mi łatwo ale zaufanie drugiej osobie to dla mnie jak przepłynięcie Dunaju wpław. Po wielu niepowodzeniach na tym polu znalazłam się w miejscu, w którym lada chwila skończę 33 lata i nie mam przyjaciółki, wiecie, takiej osoby, którą się zna od zawsze, której można się zwierzyć i wiesz, że nie pójdzie tego wypaplać za rogiem.

Moim największym przyjacielem jest mój mąż i jestem z tego dumna ale piszę tutaj o takiej babskiej relacji, babski krąg, co wciąga jak woda zmącona i koi jak letni deszcz.

     Niegdyś kobiety zbierały się razem, rozmawiały, dzieliły wiedzą i napełniały energią. BA! Nawet przychodziliśmy na świat w kręgu kobiet. Niezaprzeczalnie było to piękne i potrzebne, czego przez całe lata umiałam zrozumieć. Bagatelizowałam te kobiece relacje nie potrafiąc się za płcią piękną dogadać. Dziś kiedy małe społeczności zostały niemalże zniszczone do cna, bardzo ciężko o prawdziwe i szczere kobiece więzi.

Zazdrość czuję kiedy spozieram nie raz, na te dziewki co mówią o przyjaźniach z dzieciństwa,  choć nie wiem ile w tym prawdy ile bajania, chciałabym, jakże bym tak chciała… Kiedy tkwię w tych swoich myślach postanawiam w końcu zrobić, coś, przecież za późno nie jest! Nigdy nie jest za późno na podjęcie akcji! Jest to jedna z najważniejszych rzeczy jakich się nauczyłam w ostatnich latach.

Nie podoba Ci się twoja rzeczywistość !? To ją zmień ! KROPKA.

„Uważaj co myślisz, myśli stają się słowami…
Uważaj co mówisz, słowa stają się czynami…
Uważaj co czynisz, czyny stają się nawykami…
Uważaj na nawyki, nawyki kształtują twój charakter…
Uważaj na charakter, charakter staje się twoim losem.”

     Zaczynam więc myśleć o tym intensywnie, wizualizuję sobie nowe otoczenie, nowe twarze, widzę je, są tuż obok. Opowiadam mojemu najlepszemu przyjacielowi o rozterkach, pewnie nie raz jeszcze opowiem, mężu, dziękuję, że jesteś. Zresztą nasz Tata z Lasu czuje podobnie. Lubimy ludzi, których mamy obok natomiast oboje czujemy, że chcemy czegoś więcej, rozwoju, konstruktywnych rozmów z otwartymi umysłami. Czujemy również, że to nasze towarzystwo stoi w miejscu, dni spędzone tak samo, może tak jest dobrze? Nie wiem, nie mnie oceniać czyjeś życie ale to na pewno nie dla nas. Może ja chcę tego czego chcę trochę bardziej ale w końcu jesteśmy energiami, wibrujemy i rezonujemy, odbieramy.

Tacie z Lasu w końcu też udzielają się moje emocje. Myślę więc jeszcze intensywniej, przyzywam te twarze i ich sylwetki a pióro drga kiedy o tym piszę bo póki nie dotknę klawiatury, pióro czaruje z moich myśli teksty. Myśl… Ale nie negatywnie, myśl, myśl, że to już jest i przyjdzie do Ciebie, poda Ci dłoń a na ustach będzie miało uśmiech 🙂 Kiedy tak zaklinam rzeczywistość i afirmuję Ona pisze do mnie wiadomość.

„Cześć, chciałabym się z spotkać z Tobą” 

Wtedy jeszcze nie wiem, że ja też chcę się spotkać. Jeszcze przez jakiś czas nie udaje nam się ten sabat, natłok zajęć trochę oddala mnie od tych spraw i pozwala chwilowo zapomnieć. Potrzeba siedzi cicho i czuwa na okazję, ukryta głęboko w zakamarkach podświadomości- jest czujna i niespokojna. Jednak Ona mi przypomina. Już siedzę przed klawiaturą i pisze, że nie mogę znów, bo dziecko, bo firma, bo zajęcia, tysiące BO się przewalają przez moją jaźń. Okazuje się jednak, że mieszkamy bardzo blisko siebie. Mobilizuję się więc i do spotkania dochodzi już na drugi dzień od wymiany wiadomości. Przyjeżdżam pod wskazany adres, mam prezenty bo jak to tak! Z pustymi rękami? Uwielbiam się dzielić swoimi wyrobami, choć często czuję się jak przekupka. Dzwonię jeszcze na telefon z niepewności czy to „tu” choć numer siedem stoi jak byk na frontowej ścianie domu.

Astrologi to dopiero początek gdy w drzwiach staje Jowisz, tak też ją będę nazywać. Jowisz, przez starożytnych nazywany „wielkim szczęściem” ożywia wszystkie dziedziny życia. Mnie też ożywia, Jowisz promienieje, wzrost i szczęście, to się czuje. Jowisz jeszcze nie wie o tym, że mamy ułamek wspólnej przeszłości- nie pamięta- więc od razu wyjaśniam o co chodzi by wejść w relację, ze szczerością. Tylko szczerość ma sens, zbyt długo nieszczera byłam sama ze sobą co przyczyniło się do wielu moich problemów…Tak sądzę.

Rozmawiamy przez dwie godziny i pewnie gawędziłybyśmy kolejne dwie gdyby nie obowiązki, niemal siłą zmusiłam się do powrotu do domu. Dzieje się teraz to co nazwałabym czystą magią, pojawiają się nowi ludzie jak i odzywają Ci, których spotkałam już kiedyś na swojej drodze życia. Zmienili się tak jak i JA i przychodzą do mnie z uśmiechem na twarzy.

    Tak działa Prawo Atrakcji, jeśli nie wiesz co to jest, zajrzyj do książki „The secret” autorki Rhondy Byrne, Ja dowiedziałam się o prawie atrakcji z innych źródeł ale w tej książce jest wszystko co trzeba wiedzieć, na pewno ją przeczytam i może zrobię recenzję?

To działa, jeśli nie wierzysz, masz rację! Nie wierz mi na słowo sprawdź to po prostu sam!

“Wszyscy działamy w oparciu o jedną nieskończoną siłę. Wszyscy kierujemy swoimi krokami na zasadzie tych samych praw. Naturalne prawa Wszechświata są tak precyzyjne, że bez problemów potrafimy zbudować statki kosmiczne, posłać ludzi na Księżyc i określić czas lądowania co do ułamka sekundy.Wszyscy działamy w oparciu o jedną siłę, jedno prawo przyciągania, law of attraction, prawo atrakcji. Wszystko, co pojawia się w Twoim życiu, sam je do niego przyciągasz. A czynisz to za sprawą obrazów, jakie pojawiają się w Twoim umyśle. To jest to, co myślisz. Cokolwiek rozważasz w swoim umyśle,przyciągasz do siebie”

Bob Proctor

 

 

Jesteś wart tego by mieć szczere relacje ze sobą i wszechświatem, musisz tylko zrozumieć jak on działa

Niech ten dzień będzie wspaniały, dokładnie taki o jakim myślisz!

MAMA Z LASU

 

0 Udostępnień

Dodaj komentarz